500 tysięcy zł zadośćuczynienia z odsetkami i ponad 2,5 tys. zł miesięcznej renty na zwiększone potrzeby przyznał sąd dziewięcioletniemu Jakubowi Smacha od szpitala w Golubiu-Dobrzyniu. Jest to jedno z najwyższych zadośćuczynień zasądzonych za błąd medyczny.
Pozwany w trakcie rozprawy podniósł zarzut przedawnienia roszczeń, ale sąd uznał ten zarzut za godzący w zasady sprawiedliwości i uczciwości społecznej, a tym samym jest nadużyciem prawa.
Więcej... http://torun.gazeta.pl/torun/1,48723,10108603,Rekordowe_zadoscuczynienie_od_szpitala_za_stracone.html#ixzz1WmCIHrFh
Wyrok na razie nie jest prawomocny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń.
piątek, 2 września 2011
poniedziałek, 23 maja 2011
Błędy lekarskie - będzie łatwiej - kontynuacja.
Dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia za niewłaściwe leczenie, bez konieczności występowania na drogę sądową, umożliwi nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, którą w środę podpisał prezydent. Bronisław Komorowski podpisał tego samego dnia również wchodzącą w skład rządowego pakietu zdrowotnego ustawę likwidującą staż lekarski i zmieniającą system kształcenia medyków oraz ustawę mającą umożliwić zapis do lekarza on-line.
Do tej pory dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia za niewłaściwe leczenie jest możliwe tylko poprzez proces sądowy z powództwa cywilnego. Takie sprawy w sądzie trwają zwykle kilka lat. Zgodnie z nowelizacją uzyskanie odszkodowania lub zadośćuczynienia będzie możliwe na drodze administracyjnej - jak podkreśla resort zdrowia - w czasie około siedmiu miesięcy.
Odszkodowania będą dotyczyć tylko szkód związanych z opieką szpitalną w Polsce. Komisja wojewódzka do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych nie będzie ustalać wysokości odszkodowania. W skład komisji wejdą specjaliści z dziedzin medycyny i prawa, organizacji pacjentów, Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta.
Wniosek o odszkodowanie będzie można kierować do wojewódzkiej komisji przez rok od dnia, w którym pacjent dowiedział się o uszkodzeniu ciała lub "rozstroju zdrowia". Dotyczy to także sytuacji, gdy rodzina składa wniosek po śmierci pacjenta. Termin ten nie może być jednak dłuższy niż trzy lata od dnia, w którym nastąpiło uszkodzenie ciała lub śmierć.
Propozycję odszkodowania ma przedstawić zakład ubezpieczeń, który zawarł umowę ze szpitalem, w którym doszło do błędu medycznego. Zamiast odszkodowania możliwa będzie renta. Osoby ubiegające się o odszkodowanie będą mogły uzyskać: do 300 tys. zł w przypadku śmierci pacjenta (dla spadkobiercy) i 100 tys. zł w przypadku uszczerbku na zdrowiu (dla pacjenta). Wysokość renty może wynieść do 3 tys. zł.
Źródło: http://www.lex.com.pl/
Do tej pory dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia za niewłaściwe leczenie jest możliwe tylko poprzez proces sądowy z powództwa cywilnego. Takie sprawy w sądzie trwają zwykle kilka lat. Zgodnie z nowelizacją uzyskanie odszkodowania lub zadośćuczynienia będzie możliwe na drodze administracyjnej - jak podkreśla resort zdrowia - w czasie około siedmiu miesięcy.
Odszkodowania będą dotyczyć tylko szkód związanych z opieką szpitalną w Polsce. Komisja wojewódzka do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych nie będzie ustalać wysokości odszkodowania. W skład komisji wejdą specjaliści z dziedzin medycyny i prawa, organizacji pacjentów, Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta.
Wniosek o odszkodowanie będzie można kierować do wojewódzkiej komisji przez rok od dnia, w którym pacjent dowiedział się o uszkodzeniu ciała lub "rozstroju zdrowia". Dotyczy to także sytuacji, gdy rodzina składa wniosek po śmierci pacjenta. Termin ten nie może być jednak dłuższy niż trzy lata od dnia, w którym nastąpiło uszkodzenie ciała lub śmierć.
Propozycję odszkodowania ma przedstawić zakład ubezpieczeń, który zawarł umowę ze szpitalem, w którym doszło do błędu medycznego. Zamiast odszkodowania możliwa będzie renta. Osoby ubiegające się o odszkodowanie będą mogły uzyskać: do 300 tys. zł w przypadku śmierci pacjenta (dla spadkobiercy) i 100 tys. zł w przypadku uszczerbku na zdrowiu (dla pacjenta). Wysokość renty może wynieść do 3 tys. zł.
Źródło: http://www.lex.com.pl/
środa, 30 marca 2011
Nieuczciwy radca prawny
Ciekawy artykuł Uwagi dostępny tutaj.
W ostatnim czasie media nagłaśniają sprawy nieuczciwych "łowców nieszczęść" pracujących dla kancelarii odszkodowawczych. Jak widać, nawet w kancelariach radcowskich można znaleźć nieuczciwych ludzi.
Wniosek - nie można uogólniać i wrzucać wszystkich kancelarii do jednego worka.
W ostatnim czasie media nagłaśniają sprawy nieuczciwych "łowców nieszczęść" pracujących dla kancelarii odszkodowawczych. Jak widać, nawet w kancelariach radcowskich można znaleźć nieuczciwych ludzi.
Wniosek - nie można uogólniać i wrzucać wszystkich kancelarii do jednego worka.
wtorek, 22 lutego 2011
Zadośćuczynienie a poziom życia poszkodowanego
Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 18 maja 2004 r. - IV CK 340/2003
Stopa życiowa poszkodowanego czynem niedozwolonym nie może wyznaczać wysokości rekompensaty za wyrządzoną mu krzywdę.
Sąd musi uwzględnić wszystkie okoliczności danego zdarzenia, a zwłaszcza rodzaj obrażeń i rozmiar związanych z nimi cierpień fizycznych i psychicznych, stopień kalectwa, poczucie nieprzydatności, konieczność korzystania ze wsparcia bliskich.
Zadośćuczynienie powinno spełniać funkcję kompensacyjną.
Stopa życiowa poszkodowanego czynem niedozwolonym nie może wyznaczać wysokości rekompensaty za wyrządzoną mu krzywdę.
Sąd musi uwzględnić wszystkie okoliczności danego zdarzenia, a zwłaszcza rodzaj obrażeń i rozmiar związanych z nimi cierpień fizycznych i psychicznych, stopień kalectwa, poczucie nieprzydatności, konieczność korzystania ze wsparcia bliskich.
Zadośćuczynienie powinno spełniać funkcję kompensacyjną.
wtorek, 21 grudnia 2010
4 mln kary dla PZU Życie
Ze względu na przyjętą, zbyt wąską definicję zawału serca PZU Życie odmówiło wypłaty odszkodowania ponad 2100 pacjentom. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta uznał, że definicja ta wprowadzała klientów w błąd i nałożył na ubezpieczyciela karę 4 mln zł.
Poinformowała o tym we wtorek rzeczniczka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta Małgorzata Cieloch.
Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte w marcu 2010 roku, po uzyskaniu informacji od osób po zawale oraz Rzecznika Ubezpieczonych. Osoby te zwracały uwagę, że przeszły zawał, a nie wypłacono im odszkodowania przewidzianego przez polisę. Po przeanalizowaniu sytuacji przez UOKiK okazało się, że terminologia stosowana przez PZU Życie nie odpowiada współczesnej wiedzy medycznej.
Urząd przeanalizował warunki umów ubezpieczenia zawieranego od sierpnia 2007 r. i definicje chorób. Zasięgnął w tej sprawie opinii m.in. Ministerstwa Zdrowia i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Warszawie. Okazało się, że PZU Życie zawęża liczbę przypadków, kiedy osoby po zawale mogą ubiegać się o odszkodowanie. Uznano, że klienci są wprowadzani w błąd.
Osoby ubezpieczające się działały bowiem w przekonaniu - jak zaznacza rzecznik UOKiK - że polisa zapewni odszkodowanie w przypadku zawału. Nie miały jednak świadomości, że ubezpieczeniem objęta jest tylko wybrana część przypadków - zgodnych z definicją przyjętą przez PZU Życie. Według rzecznik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta w ciągu dwóch i pół roku PZU Życie odmówiło wypłaty odszkodowania ponad 2100 pacjentom, którzy przeszli zawał.
Zgodnie z przepisami antymonopolowymi, kara w takim przypadku może wynieść maksymalnie 10 proc. przychodów. PZU zaniechało stosowania praktyki w trakcie trwania postępowania przez UOKiK. Dlatego też złagodzono karę. Decyzja nie jest ostateczna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.
UOKiK przypomina, że bezpłatną pomoc prawną świadczą miejscy oraz powiatowi rzecznicy konsumentów oraz Rzecznik Ubezpieczonych.
Źródło: PAP
Poinformowała o tym we wtorek rzeczniczka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta Małgorzata Cieloch.
Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte w marcu 2010 roku, po uzyskaniu informacji od osób po zawale oraz Rzecznika Ubezpieczonych. Osoby te zwracały uwagę, że przeszły zawał, a nie wypłacono im odszkodowania przewidzianego przez polisę. Po przeanalizowaniu sytuacji przez UOKiK okazało się, że terminologia stosowana przez PZU Życie nie odpowiada współczesnej wiedzy medycznej.
Urząd przeanalizował warunki umów ubezpieczenia zawieranego od sierpnia 2007 r. i definicje chorób. Zasięgnął w tej sprawie opinii m.in. Ministerstwa Zdrowia i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Warszawie. Okazało się, że PZU Życie zawęża liczbę przypadków, kiedy osoby po zawale mogą ubiegać się o odszkodowanie. Uznano, że klienci są wprowadzani w błąd.
Osoby ubezpieczające się działały bowiem w przekonaniu - jak zaznacza rzecznik UOKiK - że polisa zapewni odszkodowanie w przypadku zawału. Nie miały jednak świadomości, że ubezpieczeniem objęta jest tylko wybrana część przypadków - zgodnych z definicją przyjętą przez PZU Życie. Według rzecznik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta w ciągu dwóch i pół roku PZU Życie odmówiło wypłaty odszkodowania ponad 2100 pacjentom, którzy przeszli zawał.
Zgodnie z przepisami antymonopolowymi, kara w takim przypadku może wynieść maksymalnie 10 proc. przychodów. PZU zaniechało stosowania praktyki w trakcie trwania postępowania przez UOKiK. Dlatego też złagodzono karę. Decyzja nie jest ostateczna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.
UOKiK przypomina, że bezpłatną pomoc prawną świadczą miejscy oraz powiatowi rzecznicy konsumentów oraz Rzecznik Ubezpieczonych.
Źródło: PAP
wtorek, 6 lipca 2010
Agenci EuCO trafią do aresztu?
- Bo wynika z niej, że dwóch agentów pracuje, mimo zakazu prowadzenia działalności gospodarczej - mówi nam Damian Mirecki, szef Wydziału Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
Chodzi o Łukasza W. i Urszulę S. ze Stalowej Woli. Oboje są agentami Europejskiego Centrum Odszkodowań z Legnicy. To potężna kancelaria, która w imieniu ofiar wypadków walczy dla nich o odszkodowania od towarzystw ubezpieczeniowych. Poszkodowani muszą oddać kancelarii nawet 40 proc. odszkodowania. Ofiary często podpisują umowy z EuCO nieświadomie, gdy są w szpitalu.
Agenci kancelarii są podejrzani o podżeganie policjantów do bezprawnego przekazywania im nazwisk poszkodowanych w wypadkach i kolizjach drogowych. Oprócz Łukasza W. i Urszuli S. zarzuty w tej sprawie dostało dwóch innych agentów EuCO i pięciu policjantów. Prokuratura podejrzewa, że za każdą informacje o ofierze funkcjonariusze dostawali od 50 do 100 zł.
O całej sprawie pisaliśmy w poniedziałkowej “Gazecie”. Jak udało nam się ustalić, Łukasz W. (były policjant) i Urszula S. nadal pracują w EuCO, mimo, że dostali prokuratorski zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Centrala kancelarii również nas zapewniała, że wszyscy jej agenci zostali zawieszeni.
Wszyscy agenci mają także zakaz opuszczania kraju. Prokuratura zapowiada, że zastanowi się nad zmianą środków zapobiegawczych na surowsze wobec Łukasza W. i Urszuli S. On wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym w wysokości 15 tys. zł, a ona musiała wpłacić 20 tys. zł.
- Nie wykluczamy, że wystąpimy o tymczasowy areszt wobec agentów. Zakaz pracy miał odciągnąć ich od ewentualnych kontaktów z osobami, dla których wyłudzono odszkodowania. Istnieje obawa, że mogą się z nimi kontaktować - twierdzi prokurator Mirecki.
Na razie wszyscy agenci złożyli zażalenia na dotychczasowe środki zapobiegawcze. Sąd rozpatrzy je w najbliższy czwartek. - Na posiedzeniu powołamy się na artykuł “Gazety”, że zawieszeni agenci, mimo zakazu, pracują. Sami również będziemy to sprawdzać - zapewnia Mirecki.
EuCO pytane przez nas, dlaczego ich agenci nadal pracują, odpowiada: - Wspomniane osoby są zawieszone w czynnościach agentów. Mają zakaz kontaktów z klientami i nie mogą podpisywać umów - zapewnia Damian Kuraś, rzecznik EuCO.
I poprosił “Gazetę” o przekazane nagranej przez nas rozmowy z S. - Jeżeli nagranie potwierdzi, że Urszula S. złamała postanowienia Kodeksu Etycznego, zostaną wobec niej podjęte odpowiednie kroki. Zarząd EuCO nakazuje swoim pracownikom bezwzględne przestrzeganie kodeksu pod rygorem usunięcia z firmy - napisał rzecznik.
Czy bez udostępnienia nagrania, ECO konsekwencji nie wyciągnie? Tego kancelaria nam już nie wyjaśnia.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
Chodzi o Łukasza W. i Urszulę S. ze Stalowej Woli. Oboje są agentami Europejskiego Centrum Odszkodowań z Legnicy. To potężna kancelaria, która w imieniu ofiar wypadków walczy dla nich o odszkodowania od towarzystw ubezpieczeniowych. Poszkodowani muszą oddać kancelarii nawet 40 proc. odszkodowania. Ofiary często podpisują umowy z EuCO nieświadomie, gdy są w szpitalu.
Agenci kancelarii są podejrzani o podżeganie policjantów do bezprawnego przekazywania im nazwisk poszkodowanych w wypadkach i kolizjach drogowych. Oprócz Łukasza W. i Urszuli S. zarzuty w tej sprawie dostało dwóch innych agentów EuCO i pięciu policjantów. Prokuratura podejrzewa, że za każdą informacje o ofierze funkcjonariusze dostawali od 50 do 100 zł.
O całej sprawie pisaliśmy w poniedziałkowej “Gazecie”. Jak udało nam się ustalić, Łukasz W. (były policjant) i Urszula S. nadal pracują w EuCO, mimo, że dostali prokuratorski zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Centrala kancelarii również nas zapewniała, że wszyscy jej agenci zostali zawieszeni.
Wszyscy agenci mają także zakaz opuszczania kraju. Prokuratura zapowiada, że zastanowi się nad zmianą środków zapobiegawczych na surowsze wobec Łukasza W. i Urszuli S. On wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym w wysokości 15 tys. zł, a ona musiała wpłacić 20 tys. zł.
- Nie wykluczamy, że wystąpimy o tymczasowy areszt wobec agentów. Zakaz pracy miał odciągnąć ich od ewentualnych kontaktów z osobami, dla których wyłudzono odszkodowania. Istnieje obawa, że mogą się z nimi kontaktować - twierdzi prokurator Mirecki.
Na razie wszyscy agenci złożyli zażalenia na dotychczasowe środki zapobiegawcze. Sąd rozpatrzy je w najbliższy czwartek. - Na posiedzeniu powołamy się na artykuł “Gazety”, że zawieszeni agenci, mimo zakazu, pracują. Sami również będziemy to sprawdzać - zapewnia Mirecki.
EuCO pytane przez nas, dlaczego ich agenci nadal pracują, odpowiada: - Wspomniane osoby są zawieszone w czynnościach agentów. Mają zakaz kontaktów z klientami i nie mogą podpisywać umów - zapewnia Damian Kuraś, rzecznik EuCO.
I poprosił “Gazetę” o przekazane nagranej przez nas rozmowy z S. - Jeżeli nagranie potwierdzi, że Urszula S. złamała postanowienia Kodeksu Etycznego, zostaną wobec niej podjęte odpowiednie kroki. Zarząd EuCO nakazuje swoim pracownikom bezwzględne przestrzeganie kodeksu pod rygorem usunięcia z firmy - napisał rzecznik.
Czy bez udostępnienia nagrania, ECO konsekwencji nie wyciągnie? Tego kancelaria nam już nie wyjaśnia.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Renta na zwiększone potrzeby
Orzecznictwo, jak i doktryna prawa jest utrwalona i jednolita w kwestii, iż przyznanie renty z tytułu zwiększonych potrzeb nie jest uzależnione od wykazania, że poszkodowany te potrzeby faktycznie zaspokaja i ponosi związane z tym wydatki. Do przyznania renty z tego tytułu wystarcza samo istnienie zwiększonych potrzeb jako następstwo czynu niedozwolonego (m. in. wyrok SN z 11 marca 1976 r., sygn. akt IV CR 50/76). Przyznaną rentę poszkodowany może przeznaczać na dowolny cel. Jest to jego autonomiczna decyzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)